|
ZJAWISKO
MENSTRUACJI W SŁOWIAŃSKICH WIERZENIACH
Ze zjawiskiem menstruacji
praktycznie w każdej kulturze związana jest ogromna liczba wierzeń i
zwyczajów, zazwyczaj bardzo do siebie podobnych, jako że
uformowały się na bardzo wczesnym etapie rozwoju ludzkości. Kultura
słowiańska nie stanowi tutaj wyjątku, odnajdujemy w niej wiele
elementów ogólnoeuropejskich i
ogólnoświatowych. Takim wspólnym elementem jest,
wyzwane przez tajemniczość procesu menstruacji w oczach człowieka
pierwotnego, określanie kobiety menstruującej jako
„innej”, „nieczystej”, co
silnie ograniczało jej związki socjalne oraz działalność w tym okresie.
To pojęcie
„nieczystości” mogło się rozszerzać na wszystkie
kobiety w wieku rozrodczym, tzn. zdolne do miesiączkowania, niezależnie
od tego, w jakiej fazie cyklu akurat się znajdowały. Według świadectw
etnograficznych XIX-XX wieku za „czyste” uznawano
tylko dziewczynki i staruszki. Na nich właśnie spoczywał szereg
obrzędowych zadań: one kwasiły ciasto i przygotowywały obrzędowe
pieczywo, czerpały wodę i zbierały zioła do celów
magicznych, czyścił źródła, studnie i inne święte
przedmioty. Tylko dziewczynka, która ani razu nie
menstruowała, mogła pełnić rolę Dodoli lub Perperuny, tylko staruszka
mogła obmywać nieboszczyka.
Kobieta w tym stanie uważana była za
niebezpieczną dla otaczających ją rzeczy. Nie wolno jej było prać
cudzych ubrań (człowiek, który je nosi, zachoruje), tkać
(tkanina będzie kiepska, a odzież z niej nie przyniesie szczęścia
właścicielowi), gotować (jedzenie będzie bez smaku), kisić
ogórków i kapusty (zapleśnieją), solić mięsa
(zgnije), uczestniczyć w jakichkolwiek pracach (nie udadzą się),
przestępować przez myśliwskie lub rybackie przybory (nie będzie
zdobyczy), siadać na workach z ziarnem (zatęchnie) itp. itd.
Szczególnie niepożądany
był kontakt kobiety menstruującej z roślinami i zwierzętami. Nie mogła
ona chodzić po zasianym polu, co groziło nieurodzajem (nie wolno jej
było też orać ani siać, a nawet gotować jedzenia dla
robotników), zbliżać się do ula (pszczoły przestaną wyrabiać
miód), przestępować przez zwierzęta (przestaną rosnąć),
sadzić lnu, kapusty, ogórków (nie wzejdą). W tym
ostatnim wypadku zapewne grała rolę dwoista natura menstruacji,
która, choć ogólnie była oznaką kobiecej
dojrzałości i możliwości rodzenia, to jednak sama w sobie świadczyła o
tym, że kobieta w ciąży nie jest (tzn. kojarzyła się i z
bezpłodnością). Czasowo bezpłodna kobieta przez analogię mogła wpłynąć
na bezpłodność roślin i zwierząt. Wiara w możliwość szkodzenia była na
tyle silna, że np. uważano, że miesiączkująca nie powinna chodzić do
lasu, dopiero w zimie, kiedy „nie ma tam już nic
żywego”.
Kobieta w „tych
dniach” była szkodliwa zwłaszcza dla najsłabszych –
dzieci, chorych, ludzi w momencie „przejścia”
(ślubu, pogrzebu). Uważano, że jeśli kobieta miesiączkująca będzie
akuszerką, będzie miało to zły wpływ na dziecko. Lista
szkód, jakie mogło to wyrządzić, była długa: u noworodka
pojawiała się wysypka i bezsenność, u chłopca mogła zacząć się
menstruacja, a dziewczynce groziło, że pozostanie bezdzietna. Stąd
babkami-położnymi bywały zazwyczaj staruszki.
Menstruująca nie mogła
również siadać na pościeli np. chorego czy ciężarnej ze
względu na zagrożenie, jakim dla nich była. W czasie odwiedzin u nich
siadała na podłodze, a po jej odejściu miejsce to okadzano jałowcowym
dymem.
Gdy we wsi rodziło się dziecko i
sąsiadki odwiedzały położnicę, często stosowano różne
magiczne sposoby, by obecność miesiączkującej nie zaszkodziła matce i
dziecku. Przy wejściu do domu wieszano kawałek czerwonej tkaniny,
który miał ściągnąć na siebie „złe oko”
nieczystej i odwrócić je od mieszkańców, pod
progiem zaś zakopywano przedmiot wykonany z metalu, który,
chcąc, nie chcąc, musiały przekroczyć wszystkie wchodzące. Jednak w
takich wypadkach kobiety miesiączkujące często same stosowały
„środki bezpieczeństwa” – np. wpinały w
odzież metalową igłę, głośno obwieszczały o swoim stanie itp.

wczesnośredniowieczne
zabudowania
Menstruująca była niebezpieczna
właściwie dla wszystkich żywych istot – uważano np. że jeśli
będzie jechać konno, u konia zacznie obłazić skóra na
grzbiecie, woda z krwią miesięczną wylana na ścianę domu może pozbawić
snu znajdujące się tam niemowlę, a wylana na drogę, którędy
przechodzą krowy, sprawi, że będą one jałowe. Jeśli kobieta
„nieczysta” przejdzie drogę stadu, w mleku pojawi
się krew. Niszczycielska siła menstruującej jest tak wielka, że może
zaszkodzić nawet umarłemu – jeśli zetknie się ona z nim, z
gardła nieboszczyka popłynie krew. Z drugiej strony, kontakt taki
szkodził również kobiecie: wierzono, że u niej bądź
menstruacja będzie trwała wiele dni, bądź klimakterium nastąpi
późno. Mówiono również, że może to
spowodować śmierć kogoś z jej bliskich. By ustrzec się tych wszystkich
niepożądanych skutków, stosowano środki zapobiegawcze, np.
podchodzić do umarłego, jeśli był bliskim krewnym, kobieta w tym stanie
mogła, przewiązawszy się czerwonym paskiem (wstążką, nitką) lub biorąc
ze sobą metalowy przedmiot. Czasami w tym samym celu do lewego buta
wkładano miedziane (czerwone) monety.
Na długość i siłę krwawienia
miesięcznego może, według słowiańskiej tradycji wpłynąć wiele
czynników. Np. jeśli miesiączkująca kobieta będzie druhną na
weselu, podczas swojego wesela również będzie miesiączkować
(co grozi tym, że krwawienia będą u niej występować nawet po śmierci,
lub że państwo młodzi niedługo umrą). By nie nasilić upływu krwi,
kobiety wystrzegały się takich rzeczy jak: spłynięcia krwi miesięcznej
na ziemię, zmiana spodniej koszuli do końca okresu, picia wody z
czerpaka czy wiadra tak, by wylewała się na ziemię, pranie czy kąpiel w
bieżącej wodzie; unikano wszelakich skaleczeń, zarzynania kur i
krojenia mięsa. Na nasilenie się krwawienia wpływało też jeśli ktoś
postronny zobaczył kobiecą bieliznę z tego okresu (choć istniał i
pogląd odwrotny, że wtedy mogą „ukraść” kobiecie
zdolność miesiączkowania).
Miesięczne krwawienie mogło także „przechodzić” z
jednej osoby na drugą, np. podczas prania nie można było mieszać
zabrudzonej krwią bielizny miesięcznej z bielizną innych kobiet, gdyż
okres mógłby się zacząć i u nich. Jeśli wspólnego
prania nie dało się uniknąć, wtedy kobiecą bieliznę – z
ostrożności – przekładano męską. Wylewać wodę po praniu
należało daleko od domu, w miejsca ustronne, gdyż jeśli ktoś na nią
nastąpił, mógł zacząć miesiączkować. Dziewczętom w tym
stanie nie wolno było uczęszczać na wiejskie wieczorynki, gdyż u innych
obecnych tam kobiet mogło wystąpić krwawienie.

ozdoby kobiece
Z menstruacją związanych jest wiele
magicznych zabiegów i środków. Najstarsze chyba
ich świadectwo dla ziem polskich stanowi Summa de confesionis
discretione - jest to (przetłumaczony na język polski i wydany w 1955
roku przez E. Karwota) przeznaczony dla duchownych zbiór
pouczeń, tyczących się spowiedzi. Jego rękopis znajdował się w
klasztorze cystersów w Rudach. Klasztor został założony w
1255 roku przez opolskiego księcia, Władysława III, który
stworzył go z mnichów z klasztoru w Jędrzejowie. Rękopis
(tzw. Katalog magii Rudolfa) jest dziełem jednego z mnichów
tego klasztoru – niejakiego brata Rudolfa – z lat
1235 – 1250. Według E. Karwota, Rudolf opisał pogańskie
obyczaje polskich mieszkańców Górnego Śląska i
ziemi opolskiej, choć kwestia przynależności etnicznej
informatorów Rudolfa do tej pory nie jest definitywnie
rozwiązana.
Rękopis brata Rudolfa składa się z
kilku części, z których trzy są poświęcone bezpośrednio
objaśnieniu różnych świadectw ludowej magii i wierzeń
(rozdz. 8 – 10 $$1-53). Są to rozdziały 8 – o
magii, związanej z położnicą i noworodkiem, rozdział 9 – o
dziewczęcej i kobiecej magii, rozdział 10 – o magicznych
sposobach osiągnięcia szczęścia, powodzenia i pomyślności. Cztery
świadectwa Rudolfa dotyczą magii, związanej z menstruacją ($$ 29, 39,
40, 41).
$39 mówi o działaniach
kobiet, chcących ustrzec się przed ciążą: „Quidam, quod
florem suum vocant, in arborem sambuci mittunt dicentes: Porta tu pro
me, ego floram pro te. Non tamen minus arbor floret et ipsa parit
puerum cum dolore”. (To, co nazywają swoim
kwiatem, rzucają
one na drzewo czarnego bzu, mówiąc: Ty noś za mnie, a ja
będę kwitnąć za ciebie. Jednak drzewo kwitnie dalej, a ona rodzi dzieci
w boleściach). Tym samym kobiety starały się przekazać drzewu swoją
zdolność rodzenia, a w zamian prosiły o urodę i
„rozkwit”.
Warto w tym miejscu zatrzymać się i
prześledzić słowiańską terminologię związaną z menstruacją, gdyż pomoże
nam ona wyjaśnić wiele związanych z tym zjawiskiem wierzeń. Jak widać
wyżej, kobiety nazywały menstruację „swoim
kwiatem”. Praktycznie we wszystkich językach słowiańskich dla
oznaczenia menstruacji używane są słowa pochodzące od rdzenia *kvet-
lub od synonimicznego w tym mitologicznym i symbolicznym znaczeniu
rdzenia *kras- i , częściowo, *cьrvь-. W językach słowiańskich słowa,
pochodzące od tych rdzeni, oznaczają czerwony kolor (np. pokraśnieć,
kraszanka), okres kwitnięcia roślin (np. białoruskie
„красуется” o kwitnącym życie) i związane są z
urodą np. rosyjska „krasawica”, czyli piękność. I
właśnie te cechy w terminologii menstruacyjnej były najbardziej
rozpowszechnione np. ros. „краски”,
„краски нейдут”, „цвет”, ukr.
„цьвит”, bojkowskie „червоный
Иван”, białoruskie „цвiт”, serbskie
„цвет”, „месечни цвет”,
„девоjка пре цвета”, „цвет се
jави”, chorwackie „svoje cvatnje”,
„svoj cvit”, „prestala cvesti”,
łużyckie „cёrvjony kral’,
„kviso”, „cёrvjona busanka”,
czeskie „cervenej kral”. W języku polskim o
dojrzewającej dziewczynce mówi się, że pokwita.
Taki związek menstruacji i
kwitnięcia zaowocował również pewnymi praktykami rytualnymi.
Kobiecie menstruującej nie wolno było dotykać drzew, wchodzić do sadu,
czy wylewać wody z prania swojej zakrwawionej bielizny pod drzewo, gdyż
pozbawiała je wtedy możliwości kwitnięcia i dawania owoców
Z drugiej strony istnieją jednak
praktyki zupełnie odwrotne, związane z symboliką kobiecego
„kwitnięcia”; np. na Polesiu wierzono, że ziemniaki
powinna sadzić kobieta właśnie w takim stanie, gdyż wtedy i one bujnie
zakwitną. W rejonie Grodzieńszczyzny na Ukrainie
ogórków nie sadziły kobiety
„przekwitłe”, gdyż uważano, że rośliny te nie dadzą
wtedy owoców. Bardzo wyraźnie mówi o tym pewne
serbskie świadectwo: kiedy w sadzie drzewa nie owocują, gospodyni myje
się podczas okresu, a potem wylewa tą wodę pod jałowe drzewa
mówiąc „Niste jos cvitom bile zalite! Evo doso je
cvit – da procvatete za cili svit! Kako ja ne mogla bit prez
mog cvita – tako vi ne mogle bit bez ploda!” (Wy
jeszcze kwiatem nie byłyście zalane. Oto przyszedł kwiat, by zakwitnąć
dla całego świata! Jak ja nie mogę być bez mojego kwiatu [menstruacji],
tak wy nie możecie być bez owoców!)
Zarówno z wspomnianą
wyżej symboliką kwitnięcia, związującą menstruację z uprawą roślin, jak
i z symboliką czerwonej barwy związane są przeciwstawne sobie wierzenia
– według jednego z nich kobieta miesiączkująca powinna sadzić
buraki, gdyż wtedy wyrosną one czerwone i soczyste, według drugiego z
nich zaś wystarczy, by menstruująca popatrzyła na dojrzałe wiśnie czy
buraki, a one pobieleją, stracą swój czerwony kolor.
Symbolika czerwonej barwy rozpoznawalna jest też w takich magicznych
zabiegach, jak picie odwaru z czerwonych kwiatów lub wody z
utłuczonymi na proszek koralami w celu wywołania okresu. To samo widać
w wierzeniu, że o dojrzewaniu dziewczynki świadczy pojawienie się na
jej twarzy rumieńców. Relacje między
„kwitnieniem” kobiecym i
„kwitnieniem” roślin zaowocowały całym szeregiem
magicznych sposobów wywoływania lub skracania periodu. Tak
np. w Rosji, by wywołać menstruację, kobieta szła pod brzozę, pryskała
wodą ją i siebie i mówiła „Weź, brzozo, swoje a
oddaj moje”. Serbki w tym samym celu wylewały wodę po myciu
pod kwitnącą czerwoną różę i mówiły
„Różo czerwona, daj mi swoją czerwień, masz tu
moją białość”.
Również w Serbii kobieta,
pragnąca pozbyć się okresu na dłuższy czas, na wiosnę, w okresie
kwitnięcia róż, myła się po skończeniu menstruacji i
wylewała tą wodę pod kwitnący krzak, licząc na to, że następny raz jej
„kwiat” pojawi się wtedy, kiedy kwiaty na
róży (tzn. na przyszły rok). Na Ukrainie dziewczyna, mająca
obfity okres, po umyciu się zakopywała garnek z wodą pod wiśnią,
mówiąc przy tym: „todi do tebe druhyj raz budu
nesty, koly budesz cwisty” (Przyniosę ci to drugi raz, kiedy
będziesz kwitła).
Warto tu również
zwrócić uwagę na częste wykorzystanie w tych rytuałach
(oprócz innych symbolicznych przedmiotów) wody,
która w tradycji słowiańskiej często była zamiennikiem krwi
(zobacz np. wyżej czynniki nasilające miesiączkę).
Tak, np. przy pierwszej menstruacji
(by następne nie były obfite) wodę, którą dziewczynka się
podmywała, lało się na sierp lub czerpało ojcowską łyżką (tu jako
środki magiczne działały też przedmiot ostry i przedmiot należący do
mężczyzny). (Inne zwyczaje, związane z pierwszym okresem
omówimy nieco dalej.) Na Syberii z kolei przy obfitym
krwawieniu miesięcznym znachorka brała garnek z wodą, która
została po praniu zakrwawionej bielizny, wychodziła na rozstajne drogi
i wygłaszając specjalne zaklęcie wylewała wodę w różne
strony. „Matko żylna, matko cielesna –
mówiła ona – weź i idź na rozstaje. To twoje
(wylewała wodę na lewo), a to moje (wylewała wodę na
prawo)”.Wodę po praniu bądź myciu często puszczało się na
wiatr, lub wylewało do rzeki, co również miało osłabić upływ
krwi.
Krew miesięczna jako symbol kobiecej
płodności służyła też do magicznego zapobiegania ciąży, o czym
znajdujemy świadectwa we wspomnianym już wyżej Katalogu magii Rudolfa w
paragrafie 40 i 41. „De eodem flore suo proiciunt, ne
concipiant.” (Część tego swojego kwiatu wyrzucają, by nie
zajść w ciążę), „De eodem dant cani aut porcello aut
pisciculo in aqua, ne concipiant” (I dają z niego psu lub
prosięciu lub rybce w wodzie, by nie zajść w ciążę). Podobne świadectwa
daje nam etnografia, np. zwyczaj zakopywania w ziemi zakrwawionej
bielizny, krwi, wody po praniu i myciu się podczas okresu. Kobiety
wylewały także tą krew i wodę do gorącego pieca „aby dzieci
nie było”.
Z pojawieniem się pierwszej
miesiączki również związane były pewne obyczaje, np. matka
krzyczała na córkę „Coś ty, paskudna,
narobiła!” czy biła ją. Miało to pomóc dziewczynce
w przyszłości łatwiej przechodzić ten stan. Na Czernichowszczyźnie
jeśli dziewczynka miała już pierwszą miesiączkę, to świętowano to w
dniu jej imienin. Po uroczystym obiedzie dziewczynkę wożono po wsi w
korycie (jeden z rekwizytów weselnych) z okrzykami
„Dojrzała! Dojrzała!”, a na domu wywieszali białą
chustę na znak, że mieszka tam panna na wydaniu. Przy wystąpieniu
pierwszej miesiączki matka uderzała córkę lekko po twarzy
bądź mazała jej policzki krwią, by w przyszłości miała piękne rumieńce.
O tym, jak w tradycji rumieniec i dojrzałość płciowa były związane ze
sobą świadczy wierzenie z północy Rosji: według niego
choroba dziewczęca „blada niemoc” (zapewne anemia)
zdarza się wtedy, kiedy matka dziewczynki umiera w dniu jej pierwszej
miesiączki, jakby „zabiera rumieniec do ziemi”, po
czym dziewczynka blednie, wątleje i wkrótce umiera.

rekonstrukcja
stroju dziewczęcego
W Rosji u dziewczyny, u
której po raz pierwszy zaczął się okres, zbierały się w
gości wszystkie kobiety z wioski, ucztowały, a rozłożywszy na podłodze
koszulę dziewczyny, tańczyły na niej. Urządzały jej też symboliczne
wesele – spośród starszych dziewcząt wybierały jej
„kawalera” i zostawiały razem – na
„noc poślubną”.
Niekiedy przy pierwszej menstruacji
dziewczęta chowały się gdzieś w zakamarkach domu, skąd mogły wychodzić
tylko zakrywając się razem z głową.
Pojawienie się okresu wpływało także
na wygląd zewnętrzny i zachowanie młodej kobiety – zmieniały
się jej stroje (jako dziecko chodziła tylko w koszuli, teraz zaczynała
nosić fartuchy, zapaski, spódnice), ozdoby, miała prawo
uczestniczyć w wiejskich wieczorkach dziewczęcych. Uważano też np. że u
panien miesięczny cykl przebiega inaczej niż u kobiet rodzących
– u dziewic menstruacja miała się zatrzymywać latem, w czasie
żniw.
Inaczej też traktowały one
swój stan – jeśli dziewczęta starannie skrywały
miesiączkę przed otoczeniem, to kobiety zamężne nie wstydziły się, co
uwidaczniało się na ich odzieży – nie krępowały się chodzić w
zakrwawionej spódnicy czy koszuli. Stąd poszły popularne w
tradycji ludowej określenia miesiączkującej „ma na
koszuli”, „ma na spódnicy”,
„wyszło jej na koszulę”. By już skończyć temat
nazewnictwa – inne określenia tego stanu związane są z jego
regularnością: „miesiączka”,
„okres”, „period”,
„swój czas”. O dziewczynie,
która zaczęła miesiączkować, mówiono, że już jest
„w latach”, „stała się
dziewczyną”.
Osobnym zjawiskiem, związanych z
menstruacją, jest szeroko znane wykorzystanie krwi miesięcznej w magii
miłosnej. Można tu jeszcze raz odwołać się do świadectwa Rudolfa ,
który w paragrafie 29 pisze: „Sanguinem suum
menstruum illis in cibum aut potum fundunt“ (Swoją miesięczną
krew dodają one im [mężczyznom] do jedzenia lub napoju) w celu
wzbudzenia ich miłości. Zapisy etnograficzne również
potwierdzają istnienie takich praktyk wśród ludów
słowiańskich, np. w Rosji dziewczyna, chcąc zdobyć uczucie chłopaka
dodawała w tajemnicy kilka kropel swojej krwi menstruacyjnej do wina
lub piwa, a potem, częstując tym wybranka mówiła:
„Krew moja, miłość twoja, kochaj mnie jak sam
siebie.”
Jak widać z przytoczonych wyżej
przykładów, stosunek tradycji słowiańskiej do miesiączki był
ambiwalentny – z jednej strony uważano miesiączkującą kobietę
za groźną, z drugiej zaś – była ona także ucieleśnieniem
płodności. Tą pozorną sprzeczność wierzeń opisuje w Złotej Gałęzi James
George Frazer. Według niego, w oczach człowieka pierwotnego kobieta
miesiączkująca, podobnie jak osoby boskie –
królowie i kapłani, naładowana jest potężna siłą,
która, w zależności od zastosowania może być pożyteczna lub
szkodliwa. By zapobiec groźnym jej wyładowaniom, osoby takie są w
pewnym stopniu izolowane od otaczającego środowiska.
O sile, jaką przypisywano u Słowian
menstruującym świadczy choćby wierzenie, że by ugasić pożar wystarczy,
by miesiączkująca kobieta obeszła płonący budynek. Jeśli zaś okres nie
zatrzymuje się u kobiety podczas ciąży, dziecko, które się
urodzi, będzie również posiadało taką moc.
Podobnie ambiwalentnie podchodzono
do dzieci, poczętych jakoby podczas menstruacji – w
niektórych regionach uważano, że takie dziecko będzie
wampirem, zabójcą, lub będzie się odznaczało zapalczywością,
a w innych odwrotnie – że potomstwo z takiego stosunku będzie
piękne i mądre.
Vlasta
Niniejszy
artykuł został napisany w oparciu o następujące pozycje:
- Г.И. Кабакова, Антропология женского тела в
славянской традиции, Москва 2001
- Татьяна Агапкина, Магия по поводу mensis:
этнографический
комментарий к одному средневековому источнику [w:] Фолклорен еротикон,
t.III, red. Флорентина Бадаланова, София 1996
|
 |
 |
 |