![]() |
![]() |
![]() |
||||||||||
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|||||||||
![]() |
||||||||||||
|
Słowo
o wyprawie Igora. Epos bohaterski i taniec
![]() Wasniecow: Chrzest Włodzimierza Wielkiego Artykuł ten chciałbym poświęcić staroruskiemu Słowu o wyprawie Igora. Nie chcę tutaj poruszać zagadnień związanych z oceną autentyczności tego zabytku, czy też treści samego przekazu, choć są tak niezwykle interesujące. Chciałbym za to przedstawić tu i opisać ten utwór, jako przykład eposu bohaterskiego [1]. Z drugiej zaś strony, chciałbym przedstawić tu pewną interpretację i rekonstrukcję tego utworu, jako formy scenicznej. Z tej perspektywy, tekst ten jest kontynuacją wątków, które podjąłem we wcześniejszych artykułach: Początki teatru słowiańskiego - Pieśń o stworzeniu świata i O duchowości wojowników w epoce przedfeudalnej. Podkreślić również na wstępie chciałbym, że traktuję Słowo... jako średniowieczny zabytek, który wpisuje się w pewną szerszą tradycję epicką ludów indoeuropejskich i indoirańskich, jak też w węższym sensie, w praktykę dworsko – wojowniczą, oraz społeczną ludów średniowiecznej Europy. Słowo o wyprawie Igora (Słowo o połku Igoriewie) jest utworem, który opisuje wyprawę wojenną historycznego księcia, Igora Światosławicza, na Połowców, w 1185r, a później jego niewolę i z niej ucieczkę. Najwcześniej datuje się czas jego powstania, na 1187r [2]. Utwór ten, jak się wydaje, mógł spełniać kilka ważnych funkcji. Niewątpliwie miał funkcję polityczną i propagandową, szerzącą ideę obrony Rusi przed niebezpieczeństwem koczowniczym ze wschodu, na które od zarania swego była ona narażona. Wystarczy choćby przypomnieć wczesny okres zależności politycznej części ziem ruskich od kaganatu Chazarskiego. Z drugiej strony, utwór ten miał zapewne inną, bardziej psychologiczną funkcję. Zabytków tego rodzaju, tzn. przykładów epiki heroicznej znamy bowiem z historii wiele więcej. Za każdym razem epika ta spełnia niezwykle ważną funkcję przekazania tradycji o czynach przodków, a przez to, jest nośnikiem, zasadniczej dla wielu społeczeństw, tożsamości historycznej, opartej na słowie mówionym. Podobnie jak baśnie i legendy [3], epika bohaterska miała do spełnienia niezwykle ważną rolę w wychowaniu i edukacji młodych ludzi. Pieśni epickie brały udział w kształtowaniu świadomości klasowej (klasa wojowników), etnicznej, czy też religijnej. Warto podkreślić, że funkcję tą spełniały zarówno opisy czynów bogów i herosów, jak też historycznych, czy też mitycznych przodków. Dobrym przykładem tego, jest funkcjonowanie, sięgających swymi korzeniami schyłku starożytności, Pieśni o Niebelungach i jej skandynawskiego analogonu, cyklu pieśni o Niflungach [4]. Podobnie jest w przypadku Pieśni o Rolandzie odwołującej się do wydarzeń z czasów życia Karola Wielkiego [5]. Warto też wspomnieć o samej aktywności w tym względzie cesarza, który kazał spisać opowieści o czynach przodków, które niestety nie dotrwały do późniejszych czasów. Jego biograf, Einhard pisze o tym: Tak samo zebrał i przechował dla pamięci barbarzyńskie, prastare pieśni, opiewające czyny i boje dawnych królów [6]. Z tej perspektywy, okazuje się, że opisanie w pieśniach czynów bohaterskich w średniowieczu było czymś raczej powszechnym, niż marginalnym. Również z kręgu kultury słowiańskiej znamy przecież inne niż Słowo... ich przykłady. Chodzi tu o epikę Słowian południowych, opisującą sławną klęskę Serbów w bitwie na Kosowym Polu w 1389 roku. Bitwa ta stała się podstawą dla wielu pieśni ludowych [7], które później, w niedawnej historii, częściowo ułożone zostały w jeden, epicki utwór [8]. Warto podkreślić, że najstarsze wątki wielu z tych pieśni datuje się już na XI wiek [9]. Podobnie jak staroruskie pieśni bohaterskie, zwane bylinami, pieśni jugosłowiańskie, wyrażają ideę, którą Andrzej Szyjewski nazywa zmiejeborostwem. Pojęcie to oznacza walkę (człon „borostwo” por. czasownik brati, boŕeši, odpowiadające w języku staro-cerkiewno-słowiańskim słowu walczyć [10]) z gadem, żmijem, smokiem, który w tym kontekście symbolizuje siły zła (por. żmijowe wały, zbudowane na Rusi w celu obrony przed ludami koczowniczymi). W płaszczyźnie realnej siły te utożsamiane były z niebezpieczeństwem chazarskim, pieczyńskim, węgierskim, połowieckim, mongolskim, a na Bałkanach, z tureckim. Idea ta łączy ruskie byliny, z epiką południowosłowiańską, oraz Słowem o wyprawie Igora, które dotyczy przecież historii zmagania się z zagrożeniem połowieckim. ![]() Stevanovic: Bitwa na Kosowym Polu Andrzej Szyjewski pisze o idei zmiejeborostwa następująco: Za epiką ludową kryje się idea b o h a t e r s t w a rozpisana na szereg cech: niezwykła siła, męstwo, rozum, patriotyzm i pobożność. Junak, obdarzony wskazaniem, wyrokiem losu jest postacią przejścia, zamykającą klamrą świat ludzi, jako najdoskonalszy, wybrany przedstawiciel społeczności, walczący w jej imieniu, oraz tamten świat, z którym łączą go np. więzy pokrewieństwa. Opisują go słowa kojarzące się z męstwem i młodością (...), udzielaniem swych boskich mocy (...). jego zadaniem jest, podobnie jak w przypadku sił boskich i żywych wybranych ludzi, zwalczanie chaosu, który jest w eposie symbolizowany przez potwory i smoki, żmije i inne moce demoniczne, a przede wszystkim przez „mahometan”, najmłodszą warstwę symboliczną [11]. Kwestia epiki Słowian bałkańskich ukazuje też zagadnienie formy wykonywania tych pieśni. Gerhard Gesemann w swoim wstępie do zbioru Jugosłowiańska poezja ludowa [12] pisze: Jest też rzeczą pewną, że w dawnych czasach przy tych podniecających pieśniach istotnie wykonywano jakieś tańce z przytupywaniem, w przyspieszonym, urywanym rytmie. Podobnie mieszkańcy Wysp Owczych jeszcze za naszych dni tańczyli przy śpiewie słynnych ballad o Sigurdzie i Brunhildzie. To samo... czyniła wybitnie wojownicza wspólnota Uskoków z Senju, na wybrzeżu chorwackim, gdzie przy tego rodzaju tańcach balladowych śpiewali tylko dorośli mężczyźni, stali, a nie przygodni śpiewacy, ludzie, którzy opanowali pieśń. W tanecznym reju uczestniczyło niekiedy do tysiąca osób. Okazuje się zatem, że wykonanie pieśni bohaterskiej było wydarzeniem par excellance społecznym. Służyło całej społeczności, która mogła uczestniczyć aktywnie (mężczyźni?), lub biernie (kobiety?), w przywołaniu i przeżywaniu wydarzeń z przeszłości. Drugą rzeczą, oprócz kwestii tańca, niezwykle istotną tutaj, jest fakt, że utwory te były śpiewane. Wiemy przecież z tekstu Słowa..., że poprzednikiem autora tekstu był pieśniarz Bojan, który używał podczas wykonywania swych utworów instrumentu strunowego, być może gęśli. Podobnie było również w starożytnej Grecji. Ignacy Wieniewski we wstępie do Iliady zauważa [13]: Prąc na południe, Eolowie starli się na szerokości geograficznej Smyrny ze szczepem Jońskim. Wkrótce eolskie legendy, już prawdopodobnie w formie pieśni, o dawnych bohaterach achajskich stały się własnością Jończyków. Był to okres rozkwitu epoki tzw. Średniowiecza greckiego, która rozpoczęła się po najeździe doryckim, a trwała aż do czasów, poprzedzających okres klasyczny. Miała ona charakter feudalny, dworski i rycerski, podobnie jak średniowiecze Europy Zachodniej i Środkowej. Ogniskami kultury były dwory królów i książąt jońskich. W takim to środowisku surowa materia epiczna staje się poezją. Na owych dworach zawodowi śpiewacy-recytatorzy, podobni do późniejszych minstrelów czy trubadurów, deklamują wobec księcia, szlachty i rycerzy poematy o bohaterach. Recytując, trącają struny liry, formingi, czy cytry (a raczej kithary). Nazywają się ”aojdowie”, a ich poematy („ojmaj”) opiewają „kléa andrôn”, sławne czyny herosów. Aojdowie tacy występują w Odyssei: Demodokos na dworze króla Alkinoosa i Fernios na dworze króla Itaki. Wspomniani są także w Odyssei śpiewacy na dworach Menelaosa w Sparcie i Agamemnona w Argos. Ale nie tylko zawodowi aojdowie opiewają „kléa andrôn”. Czynią to także sami wojownicy, jak Achilles siedząc z Patroklosem w namiocie w ks. IX Iliady. Przytoczona uwaga na temat sposobów wykonywania pieśni bohaterskich w starożytności podkreśla bardzo ważną rzecz. Chodzi tu o konteksty ich wykonania. Jest to oczywiście dwór i otoczenie księcia. Ale jest to także środowisko wojowników. Wykonanie i wysłuchanie pieśni jest sposobem spędzania czasu przez wojowników. Jest sposobem motywowania do walki, do walecznych czynów. Ten kontekst wykonania pieśni bohaterskich podaje też inne źródło starożytne. Chodzi tu o Wyprawę Cyrusa autorstwa jednego z jej wodzów, Ksenofonta [14]. ¬ródło to, o fenomenalnym znaczeniu dla tego tematu, zawiera dwa ważne szczegóły. Pierwszym z nich jest wspomniany kontekst wykonania utworów: wśród żołnierzy, dla rozrywki, podobnie, jak uprawianie zawodów sportowych (co w obu przypadkach, zarówno wysłuchania pieśni, jak i uczestniczenia w zawodach, ma funkcję treningową dla wojownika!). Drugim szczegółem jest fakt wykonywania przez uzbrojonych tancerzy – wojowników do słów pieśni tańca zbrojnego. Analogii można tu oczekiwać oczywiście z tańcem wykonywanym na Bałkanach, o czym wspominał Gesemann (choć oczywiście nic nie mówił o użyciu jako rekwizytów broni). Warto tu przytoczyć zatem ten nieco obszerny cytat z Ksenofonta, który jest niezwykle ważny dla zrozumienia funkcjonowania pieśni bohaterskich w społecznościach wojowników, jak też dla rekonstrukcji praktyki takich tańców we wczesnym średniowieczu. Ksenofont opisuje postój pośród Paflagończyków najemnej armii greckiej w trakcie powrotu z wyprawy, której celem miało być usadowienie na tronie Perskim Cyrusa. W obozie wojskowym żołnierze świętowali, uprawiali zawody sportowe i zajmowali się oglądaniem popisów tancerzy. Ksenofont opisuje to wydarzenie następująco: Po złożeniu płynnej ofiary i odśpiewaniu peanu, powstali naprzód Trakowie i puścili się w tan w zbroi, skacząc wysoko a lekko i wywijając przy tym mieczami. Wreszcie jeden ciął drugiego, jak się wszystkim zdawało, a ten padł jakoś sztucznie na ziemię, tak, że Paflagońćzycy podnieśli krzyk. Ten pierwszy zdarł z niego zbroję i wyszedł, nucąc Sytalkę; drugiego wynieśli inni Trakowie, jak trupa, ale on nie doznał żadnej szkody. Po czym powstali Ajnianowie i Magneci, którzy tańczyli w zbroi tak zwaną Karpoję. Sposób wykonywania tego tańca jest następujący: Jeden, złożywszy oręż, sieje i orze, oglądając się często, niby w strachu. Wtem nadchodzi rozbójnik. Oracz, zobaczywszy go, chwyta za broń, bieży na spotkanie i walczy przed zaprzęgiem. To wszystko czyni w rytmie według taktu podawanego grą na flecie. W końcu rozbójnik, związawszy tego człowieka, uprowadza go razem z zaprzęgiem. Czasami oracz zwycięża rozbójnika i przyprzęga go do wołów, związawszy mu ręce za grzbietem; po czym pogania. Następnie wystąpił Myzyjczyk, trzymając niewielką tarczę w jednej i drugiej ręce, i zaczął tańczyć, udając, jakoby dwóch przeciwników ze sobą walczyło, to znów posługiwał się obiema tarczami, niby do walki z jednym. Raz znowu wirował wkoło lub wywracał koziołki z tarczami w ręku, tak że przedstawiał piękne widowisko. Na ostatku zaczął tańczyć po persku, uderzał tarczami o siebie, puściwszy się w prysiudy. I to także wszystko czynił rytmicznie według taktu muzyki fletowej. Potem wystąpili Mantinejczycy z kilku innymi Arkadyjczykami, uzbrojeni jak tylko mogli najpiękniej, krocząc do taktu dźwięków fletu, grającego rytmem „zbrojnego tańca”. Zaśpiewali pean i posunęli się w taniec, podobnie jak w świętych procesjach. Przypatrujący się Paflagońćzycy szczególnie zdumieni byli tym, że tańce wszystkie wykonywano w zbroi. Na widok takiego ogromnego zdumienia wprowadził Myzyjczyk tancerkę, za zgodą jej właściciela, jakiegoś Arkadyjczyka, przystroiwszy ją jak mógł najpiękniej, a w dłoń kazał jej ująć lekką tarczę. Tancerka tańczyła „pyrrichę” lekko, wywołując burzę oklasków, a Paflagońćzycy spytali, czy i kobiety razem z nimi walczyły [15]. Zaznaczyć tu należy, co czyni tłumacz Ksenofonta, Artur Rapaport, w tekście przypisów, że wspomniana w greckim tekście Sytalka, jest tracką pieśnią wojenną. Wspomniany zaś później taniec pyrrychia, jest kreteńskim tańcem orężnym. Fragment ten cenny jest z kilku powodów. Po pierwsze daje on obraz funkcjonowania tańców zbrojnych w społecznościach wojowników. Po drugie pokazuje, że tańce te były fabularyzowane, tańczone były do dźwięków muzyki, a niektóre z nich wykonywano z towarzyszeniem pieśni bojowych, np. trackiej Sytalki. Poza tym, okazuje się, że w części z tych tańców, aktorzy mieli na sobie uzbrojenie. Fakt występowania zarówno w starożytności, jak też we wczesnym średniowieczu eposów bohaterskich, jak też fakt występowania w starożytności, jak też niedawnej tradycji folklorystycznej tańców zbrojnych, pozwala czynić pewne ekstrapolacje, na podstawie właśnie tradycji starożytnej. Jak możemy zaobserwować na podstawie przetrwania w obiegu ludowej kultury przez setki lat ruskich bylin, jugosłowiańskich opowieści o królewiczu Marku, czy tradycji ballad o Sigurdzie i Brunhildzie (cytowany już Gesemann), tradycja potrafi zachować przez wieki wiele anachronizmów, a zwyczaje potrafią być niezwykle konserwatywne. Pozwala to na połączenie wiedzy zaczerpniętej z różnych epok historycznych, pod warunkiem jednak, że dotyczy ona jednego zjawiska, a zakres ekstrapolacji jest jakoś rozsądnie ograniczony. Podobnie pozwala to na łączenie ze sobą tradycji różnych ludów; oczywiście znowu, z pewnymi ograniczeniami. Za podstawę do wysuwania hipotez w przypadku formy i funkcjonowania pieśni bohaterskich posłużyły mi teksty wzięte z tradycji indoeuropejskiej: starożytnej i średniowiecznej, dotyczące epiki heroicznej, tańców bojowych, orężnych i innych tańców, które wykonywane były przez społeczności wojownicze. Na tej właśnie podstawie powstała rekonstrukcja Słowa o wyprawie Igora. Powstała ona w oparciu o polskie tłumaczenie tekstu autorstwa Juliana Tuwima. Przedstawienie powstało w ramach działalności Drużyny Wojów Wiślańskich „Krak”. Jakub
(Jaksa) Przybyła, svetobor@poczta.onet.pl
Kraków, listopad 2008 ![]() Tancerze odgrywają walkę wojsk Igorowych z Połowcami. Fot. Drużyna Tur, Wolin 2008. ![]() Igor wypatruje wroga. Fot. Drużyna Tur, Wolin 2008. Prezentowany tu tekst Słowa... jest zmodyfikowanym i znacznie skróconym fragmentem polskiego tłumaczenia utworu [16]. Słowo
o wyprawie Igora
Nie zdałożby się, bracia mili,
Starodawnymi zacząć słowy Smutną opowieść o mozołach Onej wyprawy Igorowej? Przystoi zasię pieśń tę począć ![]() Wasniecow: Bojan Kiedy Bojan stary
Kiedy wspominał stare waśnie, Sokołów – mówi – dziesięcioro Poigrać puszczał na łabędzie: Którego pierwej sokół dopadł, Ten łabędź pierwszy dumę gędzie. Lecz nie sokoły bystre w walce Spadały na łabędzie stado: Na żywe struny wieszcze palce Ów Bojan starowieczny składał I struny same gędły sławę: Chrobremu księciu Mścisławowi, Który przed pułki pieczyńskiemi Rededię ubił w bitwie krwawej. Pocznijmy tak sprawy Igorowe,
Napełnił Igor duszę męstwem, Pogonił myślą za zwycięstwem Wyostrzył serce swe w krzepkości, Z pułkami ruszył w bój mężnemi Z rodzimej ziemi, ruskiej ziemi Do wrażych połowieckich włości. I rzekł Igor:
„Raczej niech nas porąbią, drużyno, Niżbyśmy w niewolę poszli, bracia moi. Siądźmy – ż, druhy, na swe rącze konie. Z wami – rzecze – Rusowie pójdą w pole Złamać oszczep o skraj ziem połowieckich, Choćby własnej głowy spłacił zgubą, Bo mi Donu zakosztować lubo”. >Słychać za Sułą rżenie
koni,
A w Kijowie sława dzwoni, Trąby trąbią w murach Nowogrodu<. W Putywlu chorągwie stoją;
Czeka Igor z drużyną swoją Na miłego brata Wsiewołoda. Rzecze ... Wsiewołod do brata: „Jednoś ty mi jasne słońce świata Każ ty siodłać rącze konie bułane, Moje w Kursku stoją osiodłane, Znasz wiciądzów kurskich – woje krzepcy! Pod trąbami bojowymi chowani, Pod szłomami ukołysani, Ostrzem włóczni karmieni w kolebce. Znają oni jary, drogi kręte, Prężne łuki mają naciągnięte, Szable ostre i pełne kołczany. Sami, jako wilcy, w polu skaczą, Kniaziom sławy, sobie chwały patrzą, - Z nimi pójdziem gromić Połowczany”. Wstąpił wtedy Igor w złote
strzemię,
Szczerym polem jedzie przez ruską ziemię, Słońce mrokiem zastąpiło mu drogę, Burza ciągnie, noc jęczy na drogę, Świstem leśna zwierzyna gada, Ptaki zgania w trzepocące stada. Zawył Dziw nad drzewami wrzaskiem. Na dębach stado ptasie
Rychłą klęską się pasie, Grożą, srożą się wilki ponuro. Orły klekotem – gości Zwołują na wojów kości, Lisy zajadle warczą Na purpurowe tarcze... Wroni skrzek się budzi na
uśpionej ziemi,
A Rusowie dzielni szczyty czerwonemi Zagrodzili pole niby murem krwawym, Sobie chwały patrząc, a kniaziowi sławy W piątek rano podeptali
połowieckie pułki wraże,
Rozsypali się strzałami, za pohańcem pędząc polem, I uwieźli hoże branki, krasawice Połowczanki, Z nimi złoto i jedwabie, aksamity i sobole. Opończami, kożuchami, tkaninami wzorzystemi Jęli sobie mosty mościć na rozmokłej, błotnej ziemi. A chorągiew białośnieżna i proporzec purpurowy, Buńczuk krasny, drzewce w srebrze – walecznemu Igorowi. Nazajutrz – ledwo
błysną brzask,
Już zorzę wieści krwawy blask. Wiatry, wnuki Strzyboga,
strzałami od morza wieją
Na wojsko Igorowe. Ziemia dudni i tętni. Kurzawą ścielą się pola, a rzeki płyną mętnie, Łopocąc, chorągwie się chwieją: - Idą Połowcy od morza, idą pohańcy od Donu, Ławą na wojów walą, od tej i tamtej strony, Krzykiem zagrodził pole czarci pomiot przeklęty A Ruś piersią grodzi z chrobrymi na czole orlęty. Kędy książę poskoczy,
czerwonym błyszcząc szczytem,
Tam leżą łby połowieckie, tam ścierw pogański leży, Tam w awarskich szłomach dziura świeci przy dziurze, Ty sieciesz Wsiewołodzie, ty miażdżysz, jary turze! Dźgał on wroga, drużyno, Krwawych ran nie żałował. Tak to ongi bywało, za dawnych
bitew i wojen,
Lecz nikt o taki boju nie słyszał okrutnym. Od zarania do zmroku, od wieczora do brzasku, Świszczą strzały hartowane, włócznie łamią się z trzaskiem, Szable grzmią o szłomy, w szłomy biją tasaki Pośród pól połowieckich, w sercu ziemi nienaskiej, Gleba, krwią ugnojona, siana kością, pakością, Kopytami zorana, obrodziła żałością. Przed jutrzenką, na nowe boje
Nawraca Igor pułki swoje, Z odsieczą spieszy wojewoda, Bo żal mu brata Wsiewołoda, Dwa dni się bili. Aż na trzeci Padła chorągiew Igorowa. I tutaj było ich żegnanie Nad rzeką bystrą, nad Kajałą, Tutaj na stypie chrobrym Rusom Krwawego wina nie dostało. Swatów do syta napoili, Sami – polegli w boju prawym. ![]() Obraz autorstwa Wasniecowa przedstawiający klęskę wojsk Igorowych. Niewesoła nam, bracia, godzina,
Niewesoła godzina nastała. Siłę naszą pokryła pustynia, Dziewa Krzywda w ruskiej ziemi wstała, Uderzyła w Dadźboże zastępy. Już nie wskrzesisz swoich
wojsk, Igorze!
Idą płaczki, żony – żałobnice Zawodzące lamentem rzewnym, Przez Ruś idą z rogiem gorejącym, Kadząc żarem – popiołem pogrzebowym: „Już nie ujrzeć nam miłych, straconych, Myślą, dumą nie powrócić do nich. Nie ma mężów, pomarli ładowie!” Jękną Kijów z żałoby, bracia. Sławili kniazia obcy językowie,
Śpiewem sławili kniazia Światosława, A młodego pieśnią nie sławią, Igorowi nie dadzą chwały Niewesoła nastała godzina, Radość znikła, w grodach pustka głucha. ![]() Wasniecow: Tryzna. Sławiono pieśnią starych
kniaziów,
Teraz na młodych kolej. Igor Światosławowic, jary tur Wsiewołod - Niech żyją! Wasze zdrowie, kniaziowie i drużyno, Za Rusinów z Połowcami walczących! Kniaziom sława a drużynie cześć! Przedstawienie Słowo o wyprawie Igora, Wolin 2008:
Przypisy:
|
||||||||||||
![]() |
![]() |
|||||||||||
![]() |
||||||||||||
![]() |
||||||||||||
![]() |
||||||||||||
![]() |
||||||||||||